- Pani Halloway sama zapakowała kosz - odezwał się raptem kamerdyner,

działaniami. Usłyszała trzask zamykanych drzwi. Diaz wrócił, niosąc
doświadczyła matka po stracie dziecka. Reszta włosów Milli
432
86
lampą. A potem ciemna postać znienacka pojawiła się w gabinecie.
Milla chrząknęła niejednoznacznie. Nie odezwała się, dopóki
możliwości.
Przez głowę przelatywały jej tabuny gorączkowych myśli: wszystkie o
pewnych spraw związanych z adopcją syna i przekazać państwu kilka
an43
gadających ze sobą, ale w to wątpiła. Nie mogła dokładniej przyjrzeć
drzwi kabiny i weszła do środka.
Diaz mógł przecież zabić ją i Briana tylko dlatego, że stanęli mu na
siebie jedynie cichy, przerażony pisk.

- Tylko tyle? - warknął, rzucając listę na biurko.

ogóle wejść do kabiny. Nawet w spodniach.
drań naprawdę miał tupet. Po tym, co zrobił... Nie chciała się teraz z
jeszcze Milla się obudziła.

chciała powiedzieć, że włoży bluzę na wierzch, aby zakryć plamy

Klara nie zmieniła chłodnego wyrazu twarzy.
Podziękowała skinieniem głowy, gdy kelner przyniósł jeszcze jeden talerz kanapek.
- Biorę pani milczenie za entuzjastyczną zgodę.

razem pocałunek nie był nieśmiały ani delikatny. Mężczyzna całował

Zamknęła oczy, poddając się cudownej pieszczocie. Serce waliło jej młotem. Cala
Wiedział już, że Klara, jeśli zechce, potrafi być lodowata.
- Sam mogę ją chronić i zrobiłbym to, gdyby nie twoje kłamstwa.